Po kwarantannie. Twoje życie 2.0

Dziwne to czasy, w jakich przyszło nam żyć…

Bez względu na to, czy temu zaprzeczamy czy nie, zawsze będziemy pamiętać rok 2020.

Być może zajdą w naszym życiu jakieś większe zmiany, a może i nie, ale z całą pewnością będzie w nim jakieś « przed » i jakieś « po » : po tym, jak zostaliśmy zamknięci w domach, ściśnięci dzień po dniu na małej przestrzeni jak sardynki w puszce, po tym, jak bez uprzedzenia połowa ludzkości musiała się na chwilę zatrzymać, by bez żadnych przygotowań przeczekać czas epidemii, to po tym wszystkim zapewne część z nas odkryła w sobie niemałe pokłady siły, determinacji i odporności na życiowe zawieruchy.

I po tym wszystkim do wielu z nas dotarło, że wciąż kochamy (a może właśnie przestaliśmy kochać?) swoich bliskich, i czujemy, że w naszych żyłach płynie krew, że żyjemy i mamy się dobrze.

A może właśnie nie bardzo się mamy

Nie ma znaczenia, czy zaczniemy nasze życie w miejscu, w którym je skończyliśmy parę miesięcy temu, czy też postanowimy pójść całkiem inną drogą.

Gdzieś w środku, w głębi serca wiemy, że jest w nas coś o wiele większego i silniejszego, niż przypuszczaliśmy. 

U jednych – więcej siły i nadziei, u drugich – zwątpienia i pesymizmu

Witaj w nowym starym świecie. Lepszym lub gorszym – twój wybór. 

 


 

 

Głos oddaję Cynthii Fleury, francuskiej filozofce i psychoanalistce, która napisała list do siebie samej z przyszłości, pięć lat po epidemii koronawirusa. 

 

Moja kochana,

 

Piszę do Ciebie ten list z przyszłości, bliskiej i odległej jednocześnie. Minęło pięć lat od czasu kwarantanny. Piszę do Ciebie, by Cię uspokoić w sprawie przyszłości. Będzie wspaniale, choć czasem ciężko, ale przecież nie będę Cię okłamywać. Tak szczerze mówiąc – to warto będzie przeżyć ten czas.

Nie mam najmniejszego zamiaru zdradzać Ci fabuły. Sama zobaczysz: będzie całkiem sporo zwrotów akcji i wydarzeń, o których nawet Ci się nie śniło. W końcu prawdziwe niespodzianki to naprawdę rzadkość.

No dobra, tak czy siak powiem Ci, bo znam twoje lęki społeczno-ekonomiczne, że społeczeństwo podniesie się silniejsze i bardziej solidarne, i że będą nowe formy pracy. Poza tym ludziom nawet odpowiadało to, że musieli zostać w domach.  

Powiedz im, że może nie będą musieli pracować w „elastycznym biurze”, a może też definicja flex office’u będzie na tyle obszerna, że obejmie również ich własny dom.

Powiedz im też, że jest sporo nowych zawodów, które stały się popularne, chociaż kiedyś były bardzo niedoceniane i lekceważone.

Powiedz im, że szalona metropolizacja ostatnich lat napotkała kilka małych przeszkód. Najwidoczniej ludzie zatęsknili za świeżym powietrzem i nie chcą czuć się jak w więzieniu. Ten krok w bok w stronę „małych ojczyzn” nadał naszemu życiu nowy styl i kierunek.

Powiedz tym, którzy czują się przemęczeni, że będą mogli przyznać, że wreszcie mają czas wolny dla siebie.

Widzę, że mi nie dowierzasz. Zastanawiasz się, czy utrzymywała się liczba ofiar śmiertelnych wirusa, czy też była katastrofalna. Śmierć jest rzeczą naturalną, zwyczajną, choć straszną. Jak Ci to wytłumaczyć? Śmierć istnieje, okazało się jednak, że możemy ja zaakceptować, a jej samej w końcu udało się znaleźć miejsce dla siebie, możliwie jak najmniejsze.

Nasze dzieci mają się dobrze, nawet bardzo dobrze. Odzyskały swoją dawną radość życia i opowiadają sobie o tym, jak dumne są z tego, że przetrwały te zupełnie nową sytuację. Udało im się znokautować wirusa, a to przecież całkiem sporo jak na start w życie.

A co u Ciebie? Dobrze sobie radzisz. U mnie też OK. Nie zmieniłam swojego życia, ale zrobiłam w nim porządek, wiesz, taki, o którym Ty sama myślałaś już od dłuższego czasu. Hej, robota skończona, nie będziesz więcej musiała się tym zadręczać. Pamiętasz, jak pragnęłaś zmiany, czegoś nowego, jakiegoś napędu, by rozwinąć skrzydła…

Podjęłam kilka decyzji. Nie było to dla mnie proste. Zwłaszcza na początku, byłam zbyt nerwowa i zbyt ostrożna w sztuce dokonywania zmian, a potem – tak naprawdę nie wiem dlaczego – powiedziałam sobie, że wszystko to, czym się zamartwiałaś, to już przeszłość. Płynę wiec odtąd przed siebie, nie zastanawiając się, czy świat się zaraz rozpadnie. Lekkość bytu zamiast grawitacji.

Mam dla Ciebie kilka wieści z przyszłości. Wiem, nie zdradziłam zbyt wiele, ale miałam zamiar Ci powiedzieć, że masz masę powodów, by się trzymać, iść naprzód i nie poddawać się. Oczywiście, uważaj na siebie i miej oczy otwarte, ale nie pozwól, by zżerał Cię lęk.

Odpowiedzi na problemy przychodzą same, przekonasz się o tym. Ja niczego nie sugeruję. Ej, daj choć jedną podpowiedz. Ale będziesz się śmiała – przynajmniej tak mi się wydaje, bo ja w każdym razie się uśmiechnęłam się – kiedyś ujrzysz przed sobą światełko w tunelu.

Dla Ciebie, która jeszcze nie jest mną.

Ściskam cię mocno.

 

Z Twojej przyszłości,

Cynthia Fleury 

 

 

Tekst w tłumaczeniu autorki bloga. 

Photo by Kate Macate on Unsplash

Photo by Nathan Fertig on Unsplash

zBLOGowani.pl
zBLOGowani.pl