Śladami czerwca. Bateman’s w hrabstwie East Sussex

“I znowu był czerwiec – łagodne, długie, wolno gasnące wieczory, wieczory które tak wiele obiecują, że cokolwiek się z nimi zrobi, ma się zawsze wrażenie porażki, zmarnowanego czasu. Nie wiadomo, jak najlepiej je przeżyć.

Iść przed siebie, albo może zostać w domu i siedzieć przy szeroko otwartym oknie, tak żeby ciepłe powietrze, nasycone dźwiękami lata, weszło do pokoju i zmieszało się z książkami, z ideami, z metaforami, z naszym oddechem. Ale nie, to także nie jest sposób, to nie jest możliwe. Można ich – tych niekończących się wieczorów – tylko żałować, kiedy już przeminą, kiedy dzień będzie coraz krótszy. Są nieuchwytne”.*

 

Śladami czerwca

Tekst i zdjęcia: Lena Bloor

Czerwiec… Kaskada słonecznych promieni. Ciepły podmuch wiatru na odsłoniętej skórze.

Zwiewne sukienki i sandały. Cóż za radość!

Wszystko płynie. Panta rhei. Nie zatrzymuj się.

Flow. Glow. Chill out.

Śladami czerwca

Subtelny urok polnych kwiatów.

Maki. Margerytki. Stokrotki.

Szałwia. Chabry. Naparstnica.

Szczawik zajęczy. Rumianek.

Koniczyna. Dziki bez.

Łąkowy groszek.

Jaskry. Niezapominajki.

Kozłek. Dzwonki.

Królowe łąk.

Śladami czerwca

Liczę źdźbła trawy i młode kłosy zboża.

Zielono mi w głowie i szumi od wiatru w gałęziach starych, rozłożystych dębów.

Zaglądam do dziupli drzew, a w stawie wypatruje żabich kijanek.

W pamięci rejestruję ptasie głosy.

Niech ten moment trwa choćby o sekundę dłużej.

Gram ze słońcem w zajączki.

Dorodnej ropuszce o chropawej skórze patrzę prosto w nakrapiane złotem oczy.

Łapię majowe chrabąszcze i podpatruję, jak wibrują we wnętrzu zamkniętej dloni.

Et in Arcadia ego…

Śladami czerwca

Rosa. Rose. Eros.

Róża. Upaja, onieśmiela, odurza.

Zanurzam się po sam czubek nosa w kwiatowych kielichach, spijam nektar i zazdroszczę pszczołom, że potrafią latać.

Od cierpliwych trzmieli uczę się nazw roślin.

Śladami czerwca

Solstycjum i inne cuda.

Kulminacja Słońca.

Królestwo lata.

Dyktatura natury.

Najkrótsze noce świata.

Śladami czerwca

Niech się zaniosą śmiechem kaczki w szuwarach.

Niech się rozlegnie wieczorny żabi chór.

Niech nam zagrają świerszcze.

Niech się niesie szerokim echem czerwcowy zew lata.

Śladami czerwca

Na nienagannie przystrzyżonym trawniku zagram w krokieta z Alicją i Czerwoną Królową . Gdzie moje flamingi? Gdzie jeże w roli piłek?

Usiądę pod cieniem platanów.

Między kartki książki włożę kilka gałązek lawendy, co właśnie zakwitła.

Policzę chmury na tafli stawu.

Źdźbłem trawy połaskoczę biedronkę w kropki.

Okruszki ciastka podrzucę na wędrownym szlaku mrówek.

Śladami czerwca

Bądź moim gościem – mówi ogród, a ja błogosławię te ulotne chwile, bo będą niczym koło ratunkowe, gdy zapadnie zimowa szaruga i pustka wokół.

Wdycham świat pełna piersią.

Czerwcu, zostań jeszcze chwilkę, nie odchodź…

 

* A. Zagajewski (Lekka przesada)

zBLOGowani.pl
zBLOGowani.pl