Dorastanie? Nie wystarczy pstryknąć palcami!

Dorastanie? Nie wystarczy pstryknąć palcami!

***

W lecie miało chodzić o wolność, młodość, brak szkoły i obowiązków, przygodę i odkrywanie. Lato księgą nadziei.

(B. Alire Saenz)

 

To jeden z tych obrazów, które najlepiej ogląda się w upalne czerwcowe popołudnie, kiedy wszystko budzi się z ociąganiem z typowo śródziemnomorskiej drzemki. Cykady i świerszcze brzęczą jak pijane, temperatura przekracza 30 stopni, a powietrze aż drga od gorąca. Mrużąc oczy przed jaskrawym słońcem, co wdziera się zza wpół przesłoniętych okien, w akompaniamencie sennie pobrzękujących pod sufitem much, sięgam łapczywie po szklankę zmrożonej lemoniady o cierpkim smaku, a bąbelki gazu łaskoczą mnie delikatnie po nosie.

Mam pewnego rodzaju sentyment do tego filmu. Może dlatego, że przenosi w wyobraźni do tego mitycznego, iście arkadyjskiego, niemal zawsze mile wspominanego wieku dojrzewania i do tego, co z nim związane: odkrywania własnej seksualności, pierwszych poważnych przyjaźni, pierwszej miłości, pierwszego pocałunku, pierwszego papierosa, pierwszego łyku alkoholu, wakacji z przyjaciółmi, łażenia po mieście do późna w nocy… Jest coś, co łączy te wszystkie „pierwsze razy”: jeśli utrwalają się one na stałe w pamięci jako coś niezwykłego, to dlatego, że nie rządzą nimi żadne reguły.

Dorastanie? Nie wystarczy pstryknąć palcami!

Ośmiornica ma pewną szczególną i osobliwą cechę anatomiczną: posiada trzy serca. Podobnie jak film La naissance des pieuvres, którego tytuł w tłumaczeniu dosłownym oznacza „narodziny ośmiornic”. Ten rozpisany jest bowiem na trzy serca i zarazem trzy głosy głównych bohaterek: Marie, Floriane i Anne, których światy krzyżują się i splatają pewnego upalnego lata na miejskiej pływalni, gdzie czas zdaje się płynąć w rytmie chlupoczącej w basenie chlorowanej wody. Na tym basenie (choć nie tylko) rozgrywa się subtelny, co nie znaczy nieistotny, dramat dojrzewania: gdy emocje i uczucia splatają się z bólem istnienia, frustracją i zawstydzeniem. W swoim pierwszym długometrażowym filmie Celine Sciamma delikatnie i z czułością pochyla się nad tematem, który wydaje się bliski jej sercu i niczym leitmotiv przewija w jej kolejnych dziełach: trudny wiek dorastania. Samotność. Kobieca seksualność. Fascynacja: własną płcią, ciałem (a jednocześnie nieakceptowanie jego niedoskonałości), nagością, masturbacją…

Lato. Paryskie przedmieścia. Trzy zupełnie różne nastolatki, które łączy wspólna pasja: pływanie synchroniczne. Dziewczyny mają po piętnaście lat i z trudem radzą sobie z odkrywaniem własnej seksualności i akceptacją zmian, jakie zachodzą w ich ciałach i psychice. Marie (Pauline Acquart) spędza większość wolnego czasu ze swoją przyjaciółką Anne. Zakompleksiona i wciąż trochę dziecinna Anne (Louise Blachère) skrycie podkochuje się w przystojnym François z drużyny water polo i ma nadzieję, że ten odwzajemni jej uczucia. Na miejskim basenie, podczas gdy Anne pomaga uczyć grupę maluchów, Marie z pełną niepokoju ciekawością i zmieszaniem obserwuje Floriane (Adèle Haenel), liderkę pływaczek synchronicznych.

Smukła i drobna Marie z urody przypomina nastoletnią Charlotte Gainsbourg z filmu Mała złodziejka Claude’a Millera: z trójki bohaterek to ona najbardziej wygląda na małą onieśmieloną dziewczynkę o nieporadnych ruchach i wciąż dziecięcym stylu ubierania. Jej najbliższa przyjaciółka Anne, choć z wyglądu kojarzy sie bardziej z młodą kobietą niż dopiero rozkwitającą nastolatką, jest wciąż w swoich manierach bardzo dziecinna. Widz ma jednocześnie okazje przyglądać się, jak rozpaczliwie próbuje zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej: jest w tym coś tak rozbrajająco naiwnego, że aż trudno się nie uśmiechnąć.

No cóż, dziewczyny właśnie wkraczają w ten wiek, kiedy – wbrew ich własnym oczekiwaniom – ciało i umysł nie współgrają ze sobą harmonijnie. W przeciwieństwie do pływania synchronicznego, symbolu płynnego piękna i fizycznej dyscypliny.

Dorastanie? Nie wystarczy pstryknąć palcami!

Floriane to z kolei jakby ich przeciwieństwo: to prawdziwa gwiazda, eteryczna piękność o zmysłowych ustach, blond-wamp o reputacji femme fatale, z przypiętą latka „puszczalskiej”. Wbrew pozorom jednak promienna wodna nimfa, którą z rosnącą fascynacją (i być może też rodzącym się uczuciem) podziwia na treningach Marie, na swój pierwszy (sic!) raz czeka z niepokojem a nawet niechęcią. Nic tu nie jest przecież proste. Floriane, którą otoczenie ma za niewyżytą lolitkę, jest tak naprawdę wciąż dziewicą, natomiast krągła i zakompleksiona Anne – za którą raczej nikt się nie ogląda – sypia po kryjomu z Francois, chłopakiem Floriane.

Co tak naprawdę porusza do głębi młodziutką Marie? Subtelny wdzięk i gracja baletnicy, z jaką porusza się w wodzie Floriane? A może sama Floriane? Zamiast gotowych odpowiedzi Celine Sciamma podsuwa nam jedynie przypuszczenia, w miejsce dosłowności wstawiając niedopowiedzenia i aluzje.

Akcja filmu ogranicza się tylko do kilku wybranych miejsc, w otoczeniu zredukowanym do minimum niczym w sztuce na scenie teatru, niemalże zgodnie z antyczną zasadą jedności miejsca: mamy wiec miejski basen, sypialnie dziewcząt, podziemny parking, klub nocny i kilka ujęć „gdzieś pomiędzy”. Mogłoby się zdawać, że to ubóstwo akcji (i miejsc) wynika przede wszystkim z niewielkiego budżetu, w rzeczywistości jednak stoi za tym konkretny artystyczny zamiar. Podobnie ma się rzecz z dialogami: tych nie ma tu prawie wcale.

W zamian jest za to wiele eterycznych i urzekających podwodnych ujęć: centrum tego uniwersum jest bowiem właśnie basen, a woda przestrzenią wolności, gdzie rodzą się, formują i wyrażają pierwsze skryte pragnienia, pożądanie i zalążki uczuć. Na próżno szukać tu jednak niezdrowego voyeuryzmu czy zbędnej, przesadnej zmysłowości i uciekania w dosłowność.

Film porusza nie tylko kwestie tabu związane z seksem, mówi także o niesprecyzowanych jeszcze pragnieniach, niepewności i niedookreśleniu (czy uczucie, jakie łączy Floriane i Marie to tylko dziewczęca przyjaźń i wzajemna fascynacja, czy może coś więcej?). Nie chodzi tu jednak o afirmację czegokolwiek czy tez coming out. W tej formie bliski jest prawdzie dokumentu, świat przedstawiony ma sobie jednak coś nierealnego: obecność dorosłych (vide: rodzice, nauczyciele) jest tu ograniczona do absolutnego minimum. Nie ma tu ani tymczasowości, ani figury autorytetów, nie ma też rodzicielskiej kontroli i zakazów. O bohaterkach, ich rodzinach i kontekście społecznym wiemy tylko tyle, ile nam potrzeba, by zaznajomić się z fabułą. Wiek dojrzewania to – według autorki filmu – wiek bez ograniczających reguł.

Dorastanie? Nie wystarczy pstryknąć palcami!

La naissance des pieuvres (dosł. Narodziny ośmiornic), angielski tytul: Water Lilies (Lilie wodne)

Scenariusz i reżyseria: Céline Sciamma

Obsada: Adèle Haenel (Floriane), Pauline Acquart (Marie), Louise Blachère (Anne), Warren Jacquin (Francois)

Muzyka: Para One (ścieżka dźwiękowa do odsluchania TUTAJ)

2007 (1h25)

 

Dorastanie? Nie wystarczy pstryknąć palcami!

 

Zdjęcia:

  1. Strona główna: lilie wodne (autorka bloga)
  2. i 6. (materialy promocyjne filmu)
zBLOGowani.pl
zBLOGowani.pl