Plusy i minusy życia na wsi. Dwa lata w hrabstwie Sussex

Przyroda potrafi urządzić wspaniałe widowisko. Scena jest wielka, oświetlenie efektowne, statystów co niemiara, budżet na efekty specjalne – nieograniczony.*

plusy i minusy zycia na wsi

Tekst i zdjęcia: Lena Bloor

Dwa lata na wsi: plusy i minusy

Jestem miastową dziewczyną. To fakt, któremu trudno zaprzeczyć.

Odkąd tuż po wojnie rodzina mamy osiadła na stałe w Poznaniu (ta od strony taty ma swoje korzenie w Wielkopolsce już od dawna), zarówno moi rodzice, jak i ja sama jesteśmy typowymi mieszczuchami. Z rodzaju tych, którzy wieś widzą z okien samochodu w drodze na wakacje lub na wyprawie nad jezioro czy spacer po lesie.

Kiedy miałam osiem a może dziewięć lat, mama – na zaproszenie swoich dalekich kuzynów spod Torunia – zabrała mnie i mojego o dwa lata starszego brata na tygodniowe (a może nieco dłuższe) wakacje na PRAWDZIWEJ wsi. U wujostwa z dużym gospodarstwem, stajnią, oborą, kurnikiem, stodołą, prawdziwym traktorem i rolniczym sprzętem, który widziałam zapewne jedynie w zapyziałej PRL-owskiej TV w jakimś magazynie rolniczym.

Pobyt miastowych dzieciątek zafascynowanych wiejskim życiem nie należał jednak do najbardziej udanych, a wujostwu zapewne spieszno było wysłać w sto diabłów mamę i jej wszędobylskie a nieobyte ze wsią diablęta.

plusy i minusy zycia na wsi

Czego to nie mieliśmy na sumieniu…

Kury wypuszczone nocą z kurnika…

Podwórkowego kundelka, który podzielił się z moim bratem nie tylko psią czułością, ale i swoimi pchłami…

Konie podkarmiane ukradkiem kostkami cukru podebranymi z wielkiej cukiernicy…

Biedne krowy, za którymi ganialiśmy po pastwisku w nadziei, że nabiorą ochoty na przyjacielskie kontakty…

Gęsie jajo, które rozbiłam po kryjomu, święcie wierząc, że doczekam się małego gąsiątka. Zamiast niego została mi w rękach tylko jajowa breja…

Niebezpieczne zabawy wśród ciężkich beli siana z kuzynami…

Ubrania przesiąknięte zapachem obory, w której przesiadywaliśmy od rana do co najmniej południa, po dziecięcemu zafascynowani gospodarskimi zwierzętami…

Przejażdżki traktorem u boku wuja…

Na wpół zdziczałe koty mieszkające w stodole, które ku mojej rozpaczy za nic w świecie nie dawały się zbliżyć do siebie…

plusy i minusy zycia na wsi

Czy po tylu latach wciąż jestem tą samą miastową dziewczyną, która wieś widzi jedynie z okien pociągu?

Kiedy piszę te słowa, za oknem widzę – już po raz kolejny w ciągu zaledwie godziny – szarą wiewiórkę z czymś zielonym w pyszczku: może to orzech włoski w łupince albo żołądź, może kasztan w skorupce, a może owoc… Och, czas już więc na zimowe zapasy…  Po drugiej stronie wąskiej drogi, skąd częściej dobiega moich uszu stukot końskich kopyt niż warkot samochodowych silników, rozpościera się pole obsiane w tym roku kukurydzą. Na ogołoconych z liści czubkach starych dębów przysiada czasem a to czapla, a to rodzina myszołowów, a to hałaśliwa grupa gawronów.

U sąsiadów za płotem z wysmukłych topoli opadają już targane wiatrem pierwsze żółtawe liście. Z nieba ukosami płynie wąskimi strumieniami deszcz. Jeszcze parę dni temu w ogrodzie, w jesiennym słońcu popołudnia krążyły w upojnym tańcu maleńkie owady, a rozpięte na drewnianym ogrodzeniu połyskliwe sieci pajęczyn zwiastowały nadejście pogodnego babiego lata.

Dwa lata temu zamieszkaliśmy na wsi w hrabstwie East Sussex na południu Anglii, gdzieś w połowie drogi między Londynem a Brighton (raczej bliżej tego ostatniego miasta), w niedalekim sąsiedztwie Ashdown Forest, który posłużył autorowi Kubusia Puchatka za pierwowzór Stumilowego Lasu. Tak nawet nazywa się droga, przy której stoi nasz dom… Droga do Stumilowego Lasu.

plusy i minusy zycia na wsi

Nasz pobyt w Anglii dobiega końca. Wkrótce zamieszkamy we Francji.

Tajemnicą Poliszynela jest, że za wszelką cenę chcieliśmy uniknąć jednego: przeprowadzki do miasta.

Nie zrozumcie mnie źle: kocham miasto, jego wady i zalety, hałas i zgiełk, jazdę tramwajem czy metrem, gwarne place, muzea i kościoły, teatry i kina… Lubię spacery ulicami miast, lubię też przesiadywać w moich ulubionych miejscach, robić zakupy w sąsiedzkich sklepach i umawiać się z przyjaciółmi na kawę po pracy czy w przerwie na lunch…

Miasto zawsze było, jest i będzie ważnym elementem mojego życia. Istotnym, lecz nie niezbędnym.

Jeszcze dwa lata temu wyobrażałam sobie, jak wspaniale byłoby zamieszkać w Paryżu. Raz w miesiącu latałam samolotem do stolicy Francji, by choć trochę pooddychać paryskim powietrzem i poszaleć w towarzystwie znajomych. Przy okazji dostałam kilka propozycji pracy, zaczęłam już nawet szukać mieszkania…

Cóż, nic nie dzieje się bez przyczyny.

Dziś trudno mi wyobrazić sobie inne życie niż to, które mam teraz: spokojną, cichą, szczęśliwą a jednocześnie barwną i ani trochę nudną codzienność na wsi.

plusy i minusy zycia na wsi

Dokładnie za miesiąc zaczynamy nowe życie we Francji.

Od samego początku było jasne, dokąd się przeniesiemy. Jednomyślny wybór padł na francuskie Alpy.

Nasz nowy dom to maleńka wioska w Alpach, dwadzieścia parę kilometrów od Grenoble, na wysokości 700 metrów nad poziomem morza.

Nie ma tam nawet sklepu.

Są za to widoki zapierające dech w piersiach, czyste górskie powietrze, a przede wszystkim upragniona cisza i spokój.

Najbliższy ośrodek narciarski znajduje się zaledwie pół godziny jazdy samochodem.

Od dawna marzy mi się własny ogród, mały warzywnik, uprawa ziół, kwiaty na tarasie, koty w domu, rybki w akwarium – czy można chcieć więcej?

plusy i minusy zycia na wsi

Dwa lata na wsi: plusy i minusy

Od czasu do czasu zachodzę w głowę, dlaczego właściwie lubię to sielskie życie na wsi. I co tak naprawdę lubię, a czego chętnie bym się pozbyła lub co bym zmieniła. Poniżej subiektywna lista.

Plusy

  1. Bliskość miast: Londynu i Brighton versus cisza i spokój wiejskiego życia.

2. Życie w rytmie natury

3. Rosnące zainteresowanie przyrodą, biologią i botaniką

4. Własny dom i sporo wolnej przestrzeni

5. Brak uciążliwych, hałaśliwych i namolnych sąsiadów

plusy i minusy zycia na wsi

6. Parki, ogrody i rezerwaty natury w bliskim sąsiedztwie

7. Brighton, wybrzeże, morze – w odległości 20-30 minut samochodem

8. South Downs i Ashdown Forest

9. Urokliwe angielskie wsie i miasteczka

10. Lokalna fauna i flora

Żaby, jeże, szare wiewiórki, nietoperze, ptactwo wodne (w tym nasza lokalna czapla siwa), ptaki drapieżne i wędrowne, drobne ptaki stołujące się w naszym karmniku, bażanty, przepiórki i inne ptaki z rodziny kurowatych, jelenie, zające i króliki, bydło hodowlane rożnej maści, owce i kozy…

plusy i minusy zycia na wsi

11. Spacery po lesie, polach, łąkach, nad sztucznym zalewem czy rzeką

12. Fotografowanie natury: zwierząt, roślin i krajobrazów

13. Uprawa ogródka i hodowla roślin doniczkowych

14. A skoro mowa o ogrodzie, to nie sposób zapomnieć o związanych z nim przyjemnościami jak choćby lektura na świeżym powietrzu, posiłki na tarasie przed domem, wieczory z przyjaciółmi przy lampce wina…

15. Obserwacja czystego nocnego nieba

plusy i minusy zycia na wsi

16. Brak komarów w mojej okolicy

17. Grzyby w lasach (jesienią)

18. Natura będąca niewyczerpanym źródłem pomysłów jak udekorować dom

19. Suszenie wypranych rzeczy na swieżym powietrzu

20. Większa aktywność fizyczna

plusy i minusy zycia na wsi

Minusy

1. Bez samochodu ani rusz, bo wszędzie daleko…

2. … a transport publiczny woła o pomstę do nieba.

3. Wynajem wolno stojącego domu w East Sussex nie należy do najtańszych

4. “Miastowe”, szykowne ubrania i wysokie obcasy można w zasadzie z żalem schować do szafy. Przydadzą się na wielkie wyjścia i weekendy, ale nie na codzienną lataninę po wsi

5. W naszej wiosce jest tylko jeden sklep połączony z pocztą. I oczywiście jeden pub

plusy i minusy zycia na wsi

6. Nietutejszym trudno trafić do naszego domu

7. Nienajlepszy sygnał telefoniczny i uparcie “znikający” internet

8. Wizyta u lekarza rodzinnego czy dentysty wymaga żonglowania czasem i starannego planowania

9. Podobnie ma się rzecz z większymi zakupami

10. Przez większa część roku kalosze są twoim najlepszym kumplem

plusy i minusy zycia na wsi

11. Kurtka przeciwdeszczowa też

12. Tutejsi Anglicy są raczej zamknięci na sąsiedzkie relacje. Bliżej znamy jedynie naszych najbliższych sąsiadów zza miedzy.

13. Wyjścia ze znajomymi lub przyjmowanie gości wiąże się z uciążliwym i czasochłonnym planowaniem.

14. W domu jest zawsze sporo pająków po katach. Czasami mam wrażenie, że biorą się znikąd, ot tak, z powietrza

15. Obecność szerszeni europejskich (tak, tak, tych wielkich i groźnie wyglądających bestii z żądłem na tyłku)

plusy i minusy zycia na wsi

*Yann Martel Zycie Pi

zBLOGowani.pl
zBLOGowani.pl