Jesienią można sobie popłakać

Jeszcze deszcz jesienny nie dzwoni o szyby jak u Staffa, ale wystarczy jeden smętny, wichrowy i ponury wieczór, gdy zaczyna się powoli zmierzchać, aby w jednej chwili poczuć, że “idzie anonim, terror, armia czerwona”. To z Zagajewskiego. Znów “zabłysną zimne bagnety jesieni.”

Idź więc sobie popłacz, ze kończy się lato.

Ale tylko wtedy, jeśli faktycznie nie cierpisz jesieni. 

 

Poniższy tekst to hasło Jesień ze Słownika milosnikow ogrodów (Dictionnaire amoureux des jardins) Alaina Baratona (wyd. Plon, 2012) w moim własnym tłumaczeniu. Zdjęcia z albumu autorki bloga. 

 

„Moją ulubioną porą roku jest jesień: podobnie jak dawniej, w trakcie pokazu sztucznych ogni, tak i teraz wersalskie ogrody stają w płomieniach barw odmienianych w tysiącach płowych odcieni.” Tak kończy się ostatni akapit napisanej przeze mnie książki, gdzie opowiadam o swojej pracy i ogrodach, którymi się opiekuję.  Lubię jesień, bo to relaksująca i piękna pora roku. Wiosną wciąż muszę ze wszystkich sił zabiegać, aby natura nie wygrała z moimi planami. To czas ważnych projektów, nadziei i pierwszych rozczarowań.

Potem nadchodzi lato, a z nim okropne upały, które są zmorą zarówno dla ludzi, jak i roślin. Gdy jest wilgotno, trzeba wypielić chwasty, a gdy sucho – nawodnić ziemię i rośliny. Aż wreszcie nadchodzi piękna jesień. Kwiaty są u szczytu kwitnienia, a gałęzie drzewek owocowych uginają się pod ciężarem jabłek lub gruszek, obok zaś pyszni się winorośl, a ogród urzeka swoim wdziękiem. Trawa kusi zielenią, a pierwsze opadłe z drzew liście pokrywają trawniki przyjemnym dla oczu dywanem.

jesien

Ale jesień wywołuje w nas pewien niepokój, gdyż zapowiada nadchodzący chłód i ciemność. Pisząc o niej, Etienne de Senancour wpada w nostalgiczne tony:

„Im smutniejsza pora roku, tym bardziej czuję się z nią związany; czas lodowych mgieł, czyniąc kontakty międzyludzkie niełatwymi, oddala od siebie mieszkańców wiosek; czujemy się lepiej z dala od ludzi.

Jesiennej scenerii towarzyszy swoiste moralne przesłanie: liście, które spadają z drzew niczym kartki z kalendarza dla przypomnienia upływu lat; kwiaty, które więdną i przemijają jak nasze ludzkie godziny; obłoki, które rozwiewają się niczym nasze iluzje; światło dnia, które słabnie jak nasz umysł wraz z wiekiem; słońce, które świeci coraz słabiej, całkiem jak nasze miłości, które gasną; rzeki, które zamarzają pod zimowym lodem, jak zamiera nasze ludzkie życie… Wszystko to ma swój sekretny związek z naszym przeznaczeniem…”

Jeśli się nad tym zastanowić, w tej odzie do jesieni Senancoura nie ma nostalgii, jest za to smutek i mrok.

jesien

 

W stuleciu, gdy na salonach królowali romantycy, w dobrym tonie było przywoływać – w pierwszych dniach października – „łkanie bezsennej skrzypki jesiennej”. Mnie jednak nie trzeba mydlić oczu: doskonale wiem, że jesienny krajobraz daleki jest od monotonii. Co innego zimą, gdy wszystko wokoło stoi nieruchome, jakby martwe i zastygłe w kamieniu. Ale jesień to życie i kolory oraz najlepszy moment, by wstawić do domu ciepłolubne i delikatne rośliny; to także moment, gdy drzewa dają nam w prezencie to, co mają najcenniejszego: swoją korę, gładką, popękaną lub wyszczerbioną… Tym, którzy znają się na drzewach, opowiada ona historię, dawno minione czasy…

Lamartine nie różni się od sobie współczesnych, on także bowiem czuje tęsknotę za minionym latem, i – jak Senancour – szkicuje w swoim wierszu ponury i przesadny portret jesieni:

„To słońce bledniejące — promień jego słaby,
Przedziera się zaledwie w gęste lasu cienie.
Gdy w dniach smutnej jesieni kona przyrodzenie,
Milszemi, świetniejszemi jaśnieje powaby.
Tak ostatnie przyjaciel oddaje uściski,
Tak się mile uśmiecha człowiek zgonu bliski.”*

jesien

Ale czy ci, którzy zarówno wczoraj jak i dziś opłakują koniec lata, nigdy nie widzieli zgiełku i poruszenia, jakie panuje jesienią w parkach i ogrodach? Te wszystkie dzieci, które rozrzucają i kopią liście usypane w stosy przez ogrodników, czy też zakochani, którzy z trawników i zagajników przenoszą się na ławeczki stojące na widoku w alejkach…

Senancour pisze o jesieni w prosty, ale jakże trafny sposób:

„Gdy po zimowych mgłach nie ma już śladu, ledwie to zauważam. Nie czuję smutku, gdy przemija wiosna i nie żałuję lata, co odeszło. Ale lubię spacerować po opadłych liściach, w ostatnie piękne dni roku, w pustym i nagim lesie […]. Nie ma nic piękniejszego w naturze niż wiosna, ale to człowiek sprawił, że jesień jest tak słodka.”

jesien

 

 

zBLOGowani.pl
zBLOGowani.pl