LEKCJE FOTOGRAFII

Czy da się zrobić jasne zdjęcia w brzydką pogodę?

01/04/2021
jasne i świetliste zdjęcia

A może inaczej: czy w ogóle warto robić zdjęcia w brzydką pogodę, zimą lub na początku wiosny? I nie mówię tu o wakacjach w narciarskim kurorcie, ze śniegiem, błękitnym niebem, świerkowym lasem, après-ski i innymi bajerami. Ani o zdjęciach portretowych czy produktowych w domowym studio, z porządnym oświetleniem i namiotem bezcieniowym. 

Jak robić fajne i jasne zdjęcia na świeżym powietrzu, kiedy wokoło buro, szaro, brak kolorów,  za oknem wietrznie i deszczowo, a pod butami chlupie błoto? 

Canon EOS RP i stałoogniskowy obiektyw 50 mm 

 

Celowo za obiekt mojej fotografii wybrałam naturę, a nie modela czy modelkę do sesji portretowej. Natura w postaci parków, ogrodów i palmiarni to taki wdzięczny i lekki  temat, który trudno zepsuć. Do moich zdjęć użyłam tylko jednego jasnego obiektywu: stalki Canon EF 50 mm f/1.8 dającej piękne rozmycie tla i  bezlusterkowego, pelnoklatkowego aparatu Canon EOS RP, który dostałam od męża w gwiazdkowym prezencie. A dzięki adapterowi pasują do niego wszystkie inne obiektywy Canona, jakie mam na stanie. Był to chyba jeden z moich pierwszych testów tego właśnie modelu Canona. Do tej pory fotografowałam z pomocą aparatu Canon EOS M50, który jest lekki  i wygodny, a jednocześnie w pełni nowoczesny i w sam raz wystarcza, by pstrykać naprawdę fajne, ostre i bardziej artystyczne fotki. 

 

 

Jest środek dnia, więc odpada złota godzina.

 

Moim “modelem” tego dnia były ogrody West Dean w pobliżu Chichester w hrabstwie West Sussex (południowo-wschodnia Anglia). Równie dobrze mogłabym wybrać jakikolwiek inny park czy ogród botaniczny w okolicy. Był to jeden z tych zimnych, ponurych, deszczowych dni, jakich niemało zimą i wczesną wiosną. Bez śniegu, z błotem zamiast. Jak wiadomo, natura dostarcza wtedy fotografom niemałej zagwozdki: drzewa są nagie i bez liści, kwiatów nie ma (poza nielicznymi gatunkami, które akurat kwitną zima), rabaty puste lub z kikutami krzewów, a kolory wokoło można zdefiniować nieco sarkastycznie jako “barwy ziemi”: jest i brąz, i szarości, jest jakaś przygaszona i brudna zieleń, no i to w zasadzie w dużym uproszczeniu wszystko.

Całe szczęście w ogrodach West Dean stoją wiktoriańskie szklarnie. Jest ich bodajże trzynaście, a w nich kolekcja egzotycznych, cieplarnianych roślin. Sa tam rośliny tropikalne, orchidee, pomarańcze, figi, nektarynki, melony i winogrona, ciepłolubne warzywa szklarniowe, co kto lubi. Niestety, w covidowych czasach szklarnie są zamknięte dla zwiedzających (choc nie na klucz), udało mi sie jednak po cichu wślizgnąć do kilku z nich i ukradkiem zrobić serię zdjęć, także przez szybę, co nawet dało kilka niezłych, “przymglonych”  i zamazanych efektów. Naprawdę, trudno się tym oldchoolowym szklarniom oprzeć. Marzy mi się sesja portretowa w ich wnętrzach – można by tam było zrobić naprawdę fajne, nastrojowe ujęcia w stylu vintage. 

Wracajac do zdjęć: był środek dnia, południe, więc grubo poza zasięgiem złotej godziny (ani to poranek, ani zachód słońca). Dzień był dosyć jasny, ale mimo wszystko pochmurny, z podmuchami wiatru i deszczem. Czyli fatalne warunki dla fotografa. Ale nic to, uratowały mnie właśnie te szklarnie. Wokół było pusto, ludzi jak na lekarstwo, dzięki temu pomimo zgrubiałych od zimna rąk miałam mnóstwo czasu, by dobrać ustawienia aparatu i spokojnie pomyśleć o kompozycji zdjęć.

 

jasne i świetliste zdjęcia

To, co najważniejsze: piekne jasne światło dzienne!

 

Przez okna szklarni wpada do środka sporo światła. I to niewątpliwie bardzo ułatwiło mi zadanie. I może właśnie w tym tkwi cały sekret: zamiast silić się na wymyślne kadry pośród burej rzeczywistości bezśnieżnej zimy czy przedwiośnia, warto znaleźć coś, co pozwoli nam bez większego wysiłku oddać piękno natury o tej właśnie porze roku. Czasami niestety juz tak jest: wokoło mdłe i rozmyte kolory w tonacji szaroburozielonej, do tego stalowe niebo, które na zdjęciach wychodzi przepalone, i jakieś takie nieciekawe światło…. no i masz receptę na nieudane zdjęcia.

W takich sytuacjach wykorzystuję wiec nie tylko jasne światło dzienne, ale i możliwości mojego aparatu. Z reguły ustawiam aparat w trybie preselekcji przysłony (Av) lub – gdy jest wietrznie, a zależy mi na doskonałej ostrości zdjęć – w trybie czasu otwarcia migawki (Tv). W trybie manualnym pracuję głównie wtedy, gdy używam jednocześnie statywu i mam czas, by bawić się w ręczne ustawianie ostrości i innych parametrów.  

Obiektyw 50mm to najczęściej przeze mnie używana “stałka” Canona. Nie pamiętam, kiedy ostatnio podpięłam któryś z moich obiektywów zoomowych: do większości sesji zdjęciowych są po prostu za ciemne (wartość przysłony zaczyna się od f/5.6). Na początek otwieram więc przysłonę, by wpuścić jak najwięcej światła: między f/2.2 i f/2.8. Dzięki temu zmniejszam także głębię ostrości, aby to co znajduje się na pierwszym planie, było ostre i wyraźne, a to co w tle – rozmyte i nie rozpraszające naszej uwagi. 

 

jasne i świetliste zdjęcia

 

Parametry aparatu

 

W pochmurne dni podnoszę ISO (czułość matrycy aparatu na światło) do 400 lub nawet więcej. Kiedy świeci słońce, obniżam ISO do wartości 50-100. Trzeba jednak pamiętać o tym, że im wyższe ISO, tym większe ryzyko “szumów” i cyfrowych ziaren na zdjęciach oraz słabsze oddanie koloru. 

Jeśli trzeba, ręcznie ustawiam też korektę ekspozycji, by jeszcze bardziej rozjaśnić zdjęcia, zniwelować cienie i nadać całości obrazu nieco mlecznej i miękkiej barwy: zwiększając ją o +0.5, +1 lub nawet +2 EV

Taki pochmurny dzień ma też to do siebie, że światło rozkłada się bardziej równomiernie, bez wyraźnych płatów cieni, kontrastów, przez co wydaje się, że całość kadru jest po prostu jednolicie rozświetlona. Ażeby zdjęcia nie były zbyt blade i mało wyraziste, znajduję jakieś kontrastowe, kolorowe punkty: soczysta zieleń tropikalnych roślin, jagody jarzębiny, opadłe z drzew jabłka, zwiędłe płatki kwiatów, parkowe ławki (tu w błękitnym kolorze), ceglany mur otaczający ogród, terakotowe doniczki, złote okucia bramy, a nawet odcień wody w oczku wodnym czy ciężkie czarne rury w szklarniach. 

jasne i świetliste zdjęcia

Balans bieli 

 

Pamiętam też o ręcznym ustawieniu balansu bieli w aparacie (przycisk WB – White Balance). Zamiast trybu automatycznego, wybieram jedną z poszczególnych opcji: kiedy na dworze jest brzydko, wybieram ustawienie Pochmurno (Clouds) lub Cień (Shade). Po to, by zdjęcie, a przede wszystkim jego kolory, wyglądało naturalnie w zależności od rodzaju światła, które nam towarzyszy w danej porze dnia i miejscu. 

jasne i świetliste zdjęcia

Jasne tło 

 

Aby zdjęcia wyszły jasne i rozświetlone, szukam jasnego tła: w tym wypadku były to białe “ramy” i ściany szklarni. Światło, które pada przez ogromne okna, samo w sobie robi już cuda. Dzięki temu osiągam na zdjęciach mniejszy kontrast i łagodne, pastelowe kolory o spokojnych i stonowanych odcieniach.

W takie dni unikam zdjęć krajobrazowych, bo najczęściej pogoda i kolory są po prostu zbyt nijakie, brakuje feerii barw, kontrastów… i klimatu. Komponując poszczególne ujęcia, staram się raczej skupić na jakichś ładnych detalach lub zbliżeniach, na przedmiotach codziennego użytku lub szczegółach architektonicznych i w ten sposób odwracam uwagę od mało interesujących o tej porze roku elementów krajobrazu, które na zdjęciu i tak pewnie wyszłyby niczym jedna wielka szarobura plama. 

jasne i świetliste zdjęcia

Wykorzystaj detale 

 

Rozejrzyj się wokoło: może się okazać, że uschnięte kwiaty, liście lub gałęzie tworzą jakieś interesujące formy, którym warto przyjrzeć się z bliska (niekoniecznie przy użyciu obiektywu makro). Czasem wystarczy nawet rozbita szyba (jak na poniższym zdjęciu) i gotowe. Albo kiść winogron, doniczki, konewki z wodą, pędy ozdobnej trawy czy kopru włoskiego. Ba, nawet pomarszczone i nadpsute jabłka, których nikt nie zebrał jesienią. Różne drobiazgi mogą posłużyć za fajny temat fotografii. 

Pamiętaj, że brzydkie tło może popsuć każde zdjęcie. Za każdym razem, gdy z bliska fotografuję jakiś detal (przedmiot, kwiat, itd.), zwracam szczególną uwagę na to, co sie za nim, tuż przed nim lub obok niego znajduje. Bałaganowi na zdjęciach mówimy stanowcze “nie”. Mam tu np. na myśli rury, lampy czy drzewa wyrastające ludziom z głowy na pamiątkowych fotkach z wakacji. To nie tylko wygląda brzydko, ale i niespecjalnie świadczy o naszych umiejętnościach fotograficznych. 

Warto poświęcić troche czasu, by nieco uporządkować i zaaranżować naszą “scenę”. Np. fotografując rosnący na ziemi kwiat czy grzyb, możemy odsunąć z pola widzenia opadłe liście, kamyki, gałązki czy źdźbła trawy. Albo zadbać o to, by tło było w miarę jednorodne, bez pstrokatych plam, chyba że takie właśnie mamy założenie (żeby było pstrokato w tle). 

A ponieważ nie jest to fotografia uliczna ani fotoreportaż, ze swoich ujęć usuwam też wszystkie przypadkowe i oczywiście zbędne tu ludzkie postaci. Czasami warto poczekać, aż wokoło zrobi się pusto (lub przynajmniej pustawo), niż tracić sporo czasu na usuwanie niepożądanych elementów zdjęć w Photoshopie. 


jasne i świetliste zdjęcia

Pliki RAW, nie JPG

 

W aparacie wybieram zapis RAW – dzięki temu pliki, które mam zapisane na karcie, mogę później w dużym stopniu edytować bez strat na jakości w porównaniu do plików JPG. Do edycji zdjęć używam głównie programu Lightroom Classic, od czasu do czasu zaś części zmian dokonuję w Photoshopie. 

Przy obróbce jasnych zdjęć stawiam na łagodną paletę pastelowych barw. Przygaszam kolory, zwłaszcza zieleń, poza tym zmniejszam kontrast (suwak Contrast) a czasem także przejrzystość (suwak Clarity), a przy pomocy suwaków nasycenia (Vibrance i Saturation) podkreślam (lub zmniejszam) nasycenie kolorów na zdjęciach.

Jeśli trzeba, zwiększam ekspozycję (Exposure), choć lepiej zrobić to już na etapie robienia zdjęć, by uniknąć późniejszych “szumów”. Zmieniam także temperaturę barwową na cieplejszą (suwak Temperature przesuwam w prawo), dzięki czemu zdjęcia mają jaśniejszy, słoneczny odcień, jak w “złotej godzinie”. 

W zależności od rodzaju zdjęć używam także własnych presetów, choć tu zalecalabym raczej ostrożność, żeby nie przesadzić z efektem. 

 

jasne i świetliste zdjęcia

No cóż, troche to spóźniony post, bo wiosna już się na dobre rozkręciła i wiele z tych rad po prostu o tej porze roku się nie przyda, chyba że przy nieciekawej pogodzie i ogólnej “szarówce”. Mimo wszystko zachęcam do prób i eksperymentów także (a może przede wszystkim) w niekorzystnych warunkach fotograficznych. Nic tak nie poprawia umiejętności i warsztatu jak nowe wyzwania i pokonywanie trudności! 

jasne i świetliste zdjęcia

You Might Also Like

zBLOGowani.pl