Zabawa z przekładem #6. Loulou Robert: Podmiot nieokreślony

Miałam osiem lat, kiedy stało się dla mnie jasne, że nie spędzę tutaj reszty moich dni. Że tutaj nie stanę się kimś. Że nie będę tu nikogo kochała. Że tutaj nic. Niczego nie poczuję i nie doświadczę. Miałam osiem lat i postanowiłam, że pewnego dnia stad wyjadę. Postawiłam na uczucia. Wybrałam cierpienie. Od tamtej chwili jestem skazana na tę historię.

Wrzesień: co zapamiętamy?

To był wrzesień inny niż wszystkie.   Wrzesień pod znakiem alpejskich gór. Wrzesień o zapachu kropel żywicy zakrzepłej na korze świerka. Wrzesień pod egidą krowich dzwonków i dramatycznych pieśni świerszczy. Wrzesień jak dotyk ciepłej, lekko chropawej a jednocześnie przedziwnie jedwabistej skóry młodej jaszczurki, która łapie słońce na kamiennym mostku nad strumieniem. Wrzesień, który przeleciał nam między palcami, gdy szukaliśmy naszego nowego domu we Francji.

“To słowa, nie zdjęcia uruchamiają moją pamięć”

Przeraźliwa cisza południa. Rolety opuszczone, miasto śpi, domy też, pod tynkiem unosi się i opada zwolniony oddech kamieni. Pod bramą dwa czarne krzesła, jak trumny oparte u stolarza pod ścianą. Ulice są puste, tylko na murkach śpią koty. Dotknięte ręką otwierają oczy, w których – jak na zatrzymanych zegarach – zapisane jest nieruchomo południe wąską wskazówką źrenicy.”*

W obiektywie znanych fotografów: koty

Kotka siedzi upozowana, lekka jak puch, patrzy, słucha, węszy, czuje, oddycha, a wszystko to całą sobą – futrem, wąsami, uszami, cały czas w stanie lekkiej wibracji. Jeśli ryba jest ruchem opływającej ją wody, uformowanym w jej kształt, to kot jest wykresem i wzorem odciśniętym w łagodnym powietrzu.” *

Ja i francuskie Alpy

“W mieście człowiek nigdy nie bywał sam, mógł być samotny czy ignorowany, ale wszędzie unosił się rozgwar innych ludzi, nawet w domu słyszało się ich na zewnątrz w samochodach albo paplających na ulicy. Tutaj towarzyszyły mu tylko jaskółki.”*
zBLOGowani.pl
zBLOGowani.pl